„Autorytety” Gazety Wyborczej przemówiły

15 byłych prezydentów, marszałków Sejmu i Senatu i premierów pełniących obowiązki „autorytetów moralnych” środowiska Gazety Wyborczej postanowiło zabrać głos w sprawie sporu o Trybunał Konstytucyjny. Postanowiliśmy sprawdzić życiorysy osób lansowanych na mężów stanu. Jak się okazuje wśród tych, którzy dziś pouczają o moralności i przestrzeganiu prawa są:  agenci SB, byli działacze PZPR czy ZSL, człowiek WSI czyli cała „demokratyczna” śmietanka III RP.

List autorytetów „Gazety Wyborczej”:

My, obywatele wolnej Polski, pełniący w przeszłości funkcje Prezydentów, Premierów, Marszałków Sejmu i Senatu, wyrażamy niepokój i sprzeciw z powodu podważania autorytetu i niezależności Trybunału Konstytucyjnego.

Z własnego doświadczenia wiemy, że w demokracji relacje między władzą ustawodawczą i wykonawczą a Trybunałem nigdy nie są wolne od napięć. Pamiętamy też sytuacje, gdy Trybunał korygował również nasze plany i nasze inicjatywy ustawodawcze. Ale m.in. właśnie dlatego stajemy dzisiaj w obronie Trybunału Konstytucyjnego, w obronie jego ustrojowej roli strażnika zgodności prawa stanowionego w naszym kraju z Konstytucją, strażnika zapisanych w Konstytucji zasad państwa prawa.

Przestrzeganie zasad państwa prawa w sposób szczególny zyskuje na znaczeniu w sytuacji, gdy pełnia władzy została skupiona w ramach jednego obozu politycznego. Każda władza mija. Demokratyczna Polska przetrwa! Liczymy się z tym, że wspólnym zadaniem w przyszłości będzie odbudowa niezależności i autorytetu Trybunału Konstytucyjnego jako jednego z fundamentów polskiej demokracji.

Kim są autorytety Gazety Wyborczej?

Autorytety III RP

Bronisław Komorowski – Prezydent RP w latach 2010-2015, Marszałek Sejmu RP w latach 2007-2010. Więcej o byłym prezydencie tu: stop praniu mózgów, czyli prawda o Komorowskim.

Aleksander Kwaśniewski – Prezydent RP w latach 1995-2005

Działacz komunistyczny, syn Izaaka Stolzmana, którego oskarża się o mordowanie patriotycznej ludności polskiej na Kresach Wschodnich oraz grabież i popełnianie zbrodni na Żydach w gettach w okresie okupacji niemieckiej Wileńszczyzny i Białorusi. (źródło)

Stolzman vel Kwaśniewski pod koniec lat 40 -tych i na początku 50 -tych, z rozkazu władz NKWD nadzorował i koordynował zbrodniczą działalność powiatowych i miejskich urzędów bezpieczeństwa publicznego w: Drawsku, Białogardzie, Szczecinku, Wałczu, Kołobrzegu, Połczynie, Jastrowie i Okonku.

Ojciec A. Kwaśniewskiego zmarł w 1990r i bez rozgłosu został pochowany na cmentarzu żydowskim w Warszawie. Matkę pochowano w 1995 przed wyborami prezydenckimi. Miała ona pogrzeb katolicki na cmentarzu warszawskim, dzięki uzyskaniu zaświadczenia od proboszcza kościoła parafialnego w Białogardzie. Fakt ten Aleksander Kwaśniewski, bez zachowania prywatności, sprytnie wykorzystał w kampanii prezydenckiej, by zyskać na wiarygodności jako katolik.

W roku 1978 A. Kwaśniewski był kierownikiem Wydziału Kultury ZG SZSP. Żeni się z Jolantą Konty – pochodzenia żydowskiego, córką płk. Kontego – oficera Informacji Wojskowej, podejrzanego o zbrodniczą działalność w wojsku w okresie stalinowskim. (Więcej o samym Aleksandrze Kwaśniewskim)

Marek Borowski – Marszałek Sejmu RP w latach 2001-2004

A wcześniej:

Ludwik Dorn – Marszałek Sejmu RP w roku 2007

Małgorzata Kidawa-Błońska – Marszałek Sejmu RP w roku 2015

Grzegorz Schetyna – Marszałek Sejmu RP w latach 2010-2011

Radosław Sikorski – Marszałek Sejmu RP w latach 2014-2015

Bogdan Borusewicz – Marszałek Senatu RP w latach 2005-2015

Longin Pastusiak – Marszałek Senatu RP w latach 2001-2005

Adam Struzik – Marszałek Senatu RP w latach 1993-1997

Włodzimierz Cimoszewicz – Prezes Rady Ministrów w roku 1992 i w latach 1996-1997, Marszałek Sejmu RP w roku 2005. Syn syn oficera stalinowskiej Informacji Wojskowej. Według informacji z listy Macierewicza, Włodzimierz Cimoszewicz w 1980 roku pod pseudonimem „Carex” został współpracownikiem wywiadu PRL.

„Szef Informacji Wojskowej w Wojskowej Akademii Technicznej o nazwisku Cimoszewicz miał zwyczaj rozmawiania z ludźmi, trzymając w ręku pistolet i obracając nim na palcu cynglowym. Znany jest fakt śmierci jednego z podwładnych w wyniku takich rozmów” (źródło)

Ewa Kopacz – Prezes Rady Ministrów w latach 2014-2015, Marszałek Sejmu RP w latach 2011-2014

Kazimierz Marcinkiewicz – Prezes Rady Ministrów w latach 2005-2006

Leszek Miller – Prezes Rady Ministrów w latach 2001-2004

Jako młody sekretarz KC PZPR:

Waldemar Pawlak – Prezes Rady Ministrów w latach 1993-1995

Portal Niewygodne.info.pl pyta: dlaczego po 26 latach od „upadku” komunizm w Polsce do mediów ciągle zaprasza się ludzi związanych z byłym reżymem?

Jeżeli po 26 latach od rzekomego upadku komunizmu i powstania III RP w mediach mających zasięg ogólnopolski jako autorytet, moralista lub komentator bieżących wydarzeń występuje wysoki funkcjonariusz PZPR, agent komunistycznych służb lub oficer Ludowego Wojska Polskiego, to widać, jak bardzo coś poszło nie tak. I właśnie dlatego potrzebna jest głęboka zmiana.

To oni, po 1989 roku, przejęli kontrolę nad biznesem i mediami. To oni zasiadali w zarządach spółek wydzielanych z majątku upadającego PRL. To oni kierowali nowopowstałymi bankami komercyjnymi, które zostały wyodrębnione z NBP. To ludzie powiązani z PZPR i ustrojem „demokracji ludowej” decydowali o kształcie i kierunkach rozwoju III RP. Pod tym względem porozumienie zawarte najpierw w Magdalence, a później przy okrągłym stole nie przyniosło dla zwykłych Polaków żadnego pożytku. 

Źródło: GW

Czekamy na Twoją opinię

Podobne artykuły

1 wypowiedź czytelnika: “„Autorytety” Gazety Wyborczej przemówiły

  1. Swoją drogą warto zdawać sobie sprawę z tego co to za twór to „demokratyczne państwo prawa”, w którego rzekomo obronie stają na „majdan” wywrotowcy spod znaku KOD…

    „…tylko ktoś taki, jak Aleksander Kwaśniewski mógł wymyślić, a przynajmniej firmować podobnie idiotyczne wskutek swej wewnętrznej sprzeczności sformułowanie. Chodzi o to, że państwo może być „demokratyczne” – ale wtedy nie może być „prawne”, bo jeśli byłoby „prawne”, to nie mogłoby być „demokratyczne”. Demokracja bowiem, jako metoda, polega na przyznawaniu z góry racji większości. Kieruje się ona zasadą, że im większa Liczba, tym słuszniejsza Racja. Tymczasem „państwo prawne” polega na tym, że kieruje się zasadami, których słuszność nie jest poddawana żadnemu głosowaniu. Na przykład ustawodawstwo państwa prawnego poddane jest zasadzie: „volenti non fit iniuria”, co się wykłada, iż chcącemu nie dzieje się krzywda – i ta zasada przesądza o wolnościowym charakterze systemu prawnego. Tymczasem w porządku prawnym kształtowanym według metody demokratycznej dopuszczalna byłaby ustawa stanowiąca, iż majątek obywateli urodzonych w latach nieparzystych podlega konfiskacie i przekazaniu obywatelom urodzonym w latach parzystych. W związku z tym sformułowanie: „demokratyczne państwo prawne” ma w sobie tyle samo sensu, co sformułowanie: „żonaty kawaler”. Takiego zwierzęcia nie ma, więc nic dziwnego, że na tle tak zredagowanej konstytucji, również Trybunał musi wydawać z siebie rozmaite bełkoty…” (Stanisław Michalkiewicz – Rozpoznanie walką, więcej o demokracji tu: Dyktatura Durni)

    …co udowodnił swojego czasu Sokrates a po nim Chrystus którzy zostali zabici za głoszenie prawdy przeciwko tzw. „racji większości”, która tak bardzo nie chciała słuchać słów prawdy że posunęła się do zabójstwa. Prawdę więc miał ten kto stwierdził kiedyś że „demokracja jest największą z tyranii”, jak i ten który powiedział że „prawda leży tam gdzie leży” a nie „po środku”, więc nie podlega głosowaniu ani innej „woli ludu”. Stąd też paradoksalnie mylą się obie strony sporu. Mylą się zarówno KODowcy jeśli sądzą że broniąc demokracji równocześnie bronią prawa (o ile synonimem prawa ma być obiektywna racja i sprawiedliwość, no chyba że nie :) ), i tak samo myli się Pan Morawiecki z Panem Dudą jeśli uważają „wolę ludu” za nadrzędną rację (czyli rację ma ten kto nie koniecznie ma rację ale że ma większość to ma rację), bo zarówno „nadrzędność” jak i „racja” w tego typu wykładni, kończą się wyłącznie na przewadze szabel w parlamencie. Zmieni się kiedyś układ polityczny (a z pewnością kiedyś się zmieni) to i racja się zmieni – zgodnie z racją silniejszego. Tylko czy o takie standardy powinno nam chodzić? Czy nie stać nas na wybranie sobie władzy która będzie służyła prawdzie obiektywnej a nie racji jakiejś „większości”?

    „Czy kiedykolwiek zastanawialiście się ile tej demokracji zaznajecie? Nie chodzi tutaj o ogólnikowe pojęcia wolność tego i tamtego, zwodnicze zwroty typu – w demokratycznym państwie tego a tamtego nie można, a to i tamto należy.Chodzi o faktyczną siłę, możliwość wpływania na państwo jakie demokracja i powiązane z nią wolne wybory dają. Więc jak wiele demokracji jest w demokracji?” (polecam rozwinięcie tej myśli przez Przemysław D pod linkiem: Demokracja. Więc jak często w swoim życiu smakujesz demokracji?)

Dodaj komentarz