Czy Ełk istniałby bez dotacji unijnych?

Bez dotacji unijnych nie powstałby w Ełku amfiteatr czy park im. Mikołaja Kopernika. Budżet 60-tysięcznego miasta nie udźwignąłby inwestycji sięgających łącznie prawie 500 mln zł. Tym bardziej, iż deficyt budżetowy miasta wynosi po wprowadzeniu zmian w budżecie na 2016 r. prawie 4 miliony złotych (stan na 22 marca 2016 r.). Tak jak każdy medal ma dwie strony, tak również dotacje z Unii Europejskiej mają swoje minusy, które pragnę przedstawić poniżej.

1. Dotacje to koszty.

Materiał wyemitowany w TVN24 przedstawił infografikę, z której wynika, że bilans zysków w stosunku do kosztów członkostwa Polski w Unii Europejskiej jest in plus dla naszego kraju (niektóre wyliczenia wskazują jednak, że jest wręcz odwrotnie!). Państwo nie ma swoich pieniędzy, dysponuje pieniędzmi obywateli, którzy płacąc podatki składają się niejako razem do jednego woreczka, który nazywa się „budżetem państwa”. A skąd biorą się pieniądze na składkę unijną Polski? Są to:

– opłaty rolne i cukrowe,

– cła

– wpłaty z tytułu podatku VAT

– wpłaty z części Dochodu Narodowego Brutto

Summa summarum wszystkie te koszty ponoszą podatnicy. Przecież nawet w cenę bułki czy mleka wliczony jest podatek VAT.

2. Inwestycje są refundowane

Inwestycje realizowane przez samorządy lokalne są rozliczane na zasadzie refundacji. Przekładając to na prostszy język – inwestycja finansowana jest w całości przez beneficjenta, czyli w tym przypadku miasto Ełk, a po jej ukończeniu część jej kosztów zostaje zwrócona ze środków unijnych.

3. Skąd środki na preinwestycję?

Jeśli samorząd nie posiada wymaganej kwoty z przeznaczeniem na inwestycję, a budżet jest deficytowy to jedynym rozwiązaniem jest kredytowanie sumy  inwestycji. Kredyt to także odsetki i koszty jego obsługi. W budżecie miasta Ełk na 2016 r. na obsługę kredytów i pożyczek przewidziano ponad 2,5 mln zł. Koszty zaciągnięcia i obsługi kredytu do czasu refundacji (często trwa to wiele miesięcy) nie są kosztami kwalifikowanymi, a więc w 100% ponosi je beneficjent, czyli miasto Ełk.

4. Maksymalna kwota wsparcia unijnego.

Unia Europejska refunduje maksymalnie 85% kosztów inwestycji, jednak zwykle kwota ta jest zdecydowanie niższa i średnio dla jednostek samorządu terytorialnego wynosi ok. 58%. Nie każdy wydatek umieszczony w projekcie o dofinansowanie jest kosztem kwalifikowanym, wiele z nich nie jest za taki uznawany przez co nie obejmuje ich pokrycie ze środków Unii Europejskiej. Przykładem na to jest Park Naukowo-Technologiczny w Ełku, którego wartość powstania wyniosła 11 200 938,88 zł przy dofinansowaniu z UE w wysokości 4 598 958,75 zł, a więc Unia Europejska zrefundowała zaledwie 41% inwestycji.

5. Dotacje są jednorazowe

Kwoty dotacji nie przewidują kosztów napraw, remontów oraz jakichkolwiek innych kosztów eksploatacyjnych. Inwestycje przeprowadzone w Ełku ze środków Unii Europejskiej są względnie nowe, ale koszty remontu stadionu czy amfiteatru będą musiały być pokryte z budżetu miasta, na który składają się przecież wszyscy mieszkańcy naszego miasta.

Pozytywne odczucia mieszkańców Ełku względem dotacji unijnych są jak najbardziej zrozumiałe – miasto pięknieje, zmiany są widoczne. Niewidoczne są natomiast koszty, które ponosi się przy okazji takich inwestycji i które będą generowane w przyszłości. Kolejną sprawą jest zasadność i konieczność tych inwestycji, którą pozostawiam do oceny już Czytelnikom i zachęcam do dyskusji na ten temat.

Darek Dylewicz – przedsiębiorca, szef oddziału Ełk partii KORWiN i okręgu olsztyńskiego partii KORWiN.

Czekamy na Twoją opinię

Podobne artykuły

Dodaj komentarz