Czy koniec Tuska jest już blisko?

Po przegranych wyborach w Platformie Obywatelskiej zacznie się rzucanie oskarżeń i dopatrywanie winnych wyborczej klęski. Sukces jak wiadomo ma wielu ojców a porażka? No cóż. Redakcja portalu Bliżej Prawdy jedną z przyczyn upadku partii kierowanej do niedawna przez Donalda Tuska upatruje w dezercji tegoż właśnie podczas tak zwanej Afery Podsłuchowej. Na pewno pamiętacie Państwo, że ówczesny Premier p. Tusk w wyniku krytyki związanej z ujawnieniem treści rozmów polityków PO i związanych z nimi „ludzi biznesu” znalazł się w opałach przez co zmuszony był salwować się ucieczką z kraju na stanowisko Przewodniczącego Rady Europy. Teraz gdy kończy się powoli żywot Platformy Obywatelskiej, kończy się także polityczna kariera jej wodza.

Tusk emigrant

Kłopoty odsunięte na bok (lub zamiecione pod dywan) wydają się znów imać p. Tuska. Tym razem chodzi nie o żadną aferę, ale o zaangażowanie Donalda Tuska w pełnione obowiązki. Unijni dyplomaci w bardzo zły sposób oceniają pracę byłego Premiera na stanowisku nieformalnego Prezydenta Europy.

Członkowie frakcji socjalistycznej w parlamencie europejskim uważają Tuska za polityka biernego, nie wykazującego się inicjatywą i nie dbającego o interesy Europy. Irytuje ich też fakt, że były polski Premier zdaniem socjalistów nie traktuje Europarlamentu poważnie.

Były przewodniczący Platformy Obywatelskiej jest jak wiadomo socjalistą (sam określa się jako socjal–demokrata, czyli bezbożny socjalista), więc zła opinia w swoim własnym obozie politycznym to znak, że druga kadencja jest raczej wykluczona.

Socjalista bezbożny czy socjalista pobożny?

Podział władzy w Europie jest znany. Jeśli Państwo się nie mogą w tym połapać to podpowiadamy jak to jest w Europarlamencie:

Według umowy między frakcją socjalistów, a chadekami (chrześcijańscy demokraci – inaczej pobożni socjaliści) w strukturach europejskich ma panować równowaga sił. Oznacza to, że najważniejsze stanowiska mają być podzielone równo między oba obozy. W tej chwili szefem Komisji Europejskiej jest chadek p. Jan Klaudiusz Juncker, a przewodniczącym europarlamentu socjalista p. Marcin Schultz.

Tusk zdaniem wielu dyplomatów pracujących w Brukseli jest mało aktywny, szczególnie też w oczy rzuca się jego dyspozycyjność wobec p. Anieli Merkel. Kanclerz Niemiec ma obecnie duży kłopot wewnętrzny w związku z kryzysem imigracyjnym i jej wpływy maleją (nawet w rodzimej partii CDU – chadecy), w związku z czym nie będzie mogła wybronić swojego pupila. Zresztą wydaje się, że sam p. Tusk nie będzie zainteresowany jakąkolwiek aktywnością w celu obrony piastowanego stanowiska. Jak podaje żydowska gazeta dla Polaków:

Parę razy na miesiąc Tusk jada obiad z Junckerem. Ale prominentni europosłowie czy nawet urzędnicy UE coraz częściej narzekają na brak bezpośrednich roboczych kontaktów z Tuskiem, który woli do nich oddelegowywać członków swego gabinetu.

Widzimy zatem, że Unia mimo złych recenzji jakie zbiera w prasie wolnościowej dostrzega ludzi, którzy pełniąc „ważne” role unikają jakiekolwiek roboty. Zupełnie inaczej niż w przypadku pracy jako Premier Polski, gdzie można było nic nie robić i pobierać pensję. Ot, z deszczu pod rynnę wpadł nasz umiłowany Pierwszy Emigrant.

Fakt donosi:

O ocenę pracy Tuska na czele Rady Europejskiej zapytano ponad 100 osób – najważniejszych polityków z Europy i USA. 42 proc. uznało, że były polski premier zasługuje na średnią ocenę, 37 proc. uznało, że można Tuskowi wystawić notę dobrą lub bardzo dobrą, a 22 proc. odpowiedziało, że w roli przewodniczącego Rady Europejskiej Tusk spisuje się bardzo słabo. – Nie wygląda tutaj na szczęśliwego – stwierdził anonimowo wysoki urzędnik Komisji Europejskiej.

Czekamy na Twoją opinię

Podobne artykuły

Dodaj komentarz