Ekonomia Boża i ludzka – Kazania wolnorynkowe – Jacek Gniadek SVD

Jest Wielki Tydzień. Dobra okazja do rozmyślań. Przeczytałam z tej okazji kazanie pt.: „Nieustanna walka” i chciałabym się podzielić treścią, oraz refleksjami.

Ojciec Jacek Gniadek koncentruje się w kazaniu na pustyni. Podaje różne znaczenia słowa i pojęcia w biblijnym przekazie. Pustynia to cisza, odpoczynek, miejsce cudownego i zbawczego działania Bożego, a także – wydaje się to znaczeniem najsilniej związanym z Wielkim Postem – zmaganie się z samym sobą. Jezus też się zmagał ze sobą przez 40 dni! Kto z nas potrafiłby nie jeść przez choćby 1 dzień? Zmaganie utrudniały mu diabelskie pokusy, związane z podstawowymi potrzebami, których przecież zaspokajanie nie jest grzechem. Jezus pokazał jednak swoją wewnętrzną wolność i posłuszeństwo wobec woli Ojca.

„Tu przejawia się cały spryt diabła , który na pierwszy rzut oka prosi o rzeczy naturalne i dobre”.

Ostatnio, jakoś to się wszystko tak złożyło, analizowałam Ewangelię wg św. Łukasza i przechodząc z wątku o kuszeniu na pustyni do rozpoczęcia działalności duszpasterskiej Jezusa, zauważyłam, że musiał On przecież najpierw najsolidniej umocnić się, żeby nauczać i dokonać Dzieła. Dopiero po 40 dniach na pustyni, po 40 dniach!, rozpoczyna Jezus swoją działalność. Być może to oczywiste dla wielu z Was, jednak do mnie ten prosty wniosek przywędrował dopiero tydzień temu. Wcześniej tego nie widziałam w całości. My też jesteśmy kuszeni wieloma „naturalnymi i ludzkimi” dobrami. Warto uczyć się rozpoznawać co jest wolą Ojca, a co nie. Chyba nad tym właśnie zastanawiał się Jezus, będąc na pustyni.

Pisząc za ojcem Gniadkiem, nie ma absolutnie nic złego w zaspokajaniu głodu i wielu innych potrzeb materialnych. Robimy to przecież, jakby to powiedział Ludwig von Mises, by zmienić uczucie dyskomfortu na stan zadowalający i zając się innymi potrzebami wyższego rzędu. Samo dobro. Złe są niestety kłamstwa tego świata, o tym, że pieniądze można cudownie rozmnożyć poprzez dodruk, albo, że zwiększanie opodatkowania i wydatków rządów jest dla dobra wspólnego.

Kolejnym kłamstwem silnie podkreślonym w kazaniu jest przekonanie o tym, że świata już nie cechuje rzadkość zasobów, że jakoś w cudowny sposób nagromadziliśmy dobra, z których teraz możemy korzystać bez ograniczeń. Zawsze w takich chwilach przychodzi mi myśl, że grzech to po prostu synonim kłamstwa. „Każda próba wyobrażenia sobie innego świata i próba wprowadzenia go w życie jest szatańską pokusą”, pisze ojciec. Czyż obecny świat rozdawnictwa nie jest takim szaleństwem?

Trzeba to prawo rządzące światem w takim razie przypominać nieustannie: „W świecie na co dzień zmagamy się z rzadkością zasobów w stosunku do nieograniczonych potrzeb”. W takiej sytuacji rozdawanie cudzych, wypracowanych pieniędzy – które są cennym i RZADKIM dobrem jest „inwestowaniem” w worek bez dna.

Czy bogactwo kojarzy Wam się z pustynią? Bo mi raczej nie. Pustynia jest piaskiem, kamieniami, ziemią, niczym innym. Przecież tam nie ma nic. Czy bogacz, który może kupić wszystko, może być zbawiony? Czy bogacz, który ma wszystko, może być zbawiony? „Dobra materialne są moralnie obojętne”. Pisał o tym w II wieku Klemens Aleksandryjski w traktacie o stosunku do dóbr materialnych zatytułowanym: „Który człowiek bogaty może być zbawiony? To tylko od człowieka zależy, czy będzie ich używał dobrze czy też źle. Rzeczy materialne powinny być środkami do osiągnięcia innych, wyższych pragnień”.

W kontekście tych przemyśleń kolejny raz przychodzi mi zaśmiać się nad uogólnieniem: kapitalizm to materializm, z założenia kapitalizm jest zły, bo dąży do materializmu, chrześcijanin nie może popierać kapitalizmu.

Martyna Lichacz

Czekamy na Twoją opinię

Podobne artykuły

Dodaj komentarz