Gazeta Wyborcza i jej antypolonizm

Wysyp zagranicznych publikacji o „polskich obozach koncentracyjnych” nie jest przypadkiem. To świetnie skoordynowana akcja żydowskiej i niemieckiej polityki historycznej zdejmującej odpowiedzialność z Niemiec za II Wojnę Światową, oraz szukającej winowajcy zastępczego – jakim ma się stać w przyszłości Polska. W tę akcję (o zgrozo) wpisują się także „polscy” publicyści – związani głównie z Gazetą Wyborczą i jej podobnymi lewicowymi mediami – oskarżający środowiska polskich patriotów z Armii Krajowej czy Narodowych Sił Zbrojnych (walczących z Niemcami i komunistami) o dokonywanie mordów na ludności żydowskiej.

Kalumnie wylewane na polskich bohaterów przez „rodzimych” publicystów takich jak Michał Cichy czy Adam Michnik piszących o rzekomych zbrodniach akowców są przez zagranicznych „kreatorów historii” przyjmowane z zadowoleniem. Stanowią bowiem „dowód” na to, że to Polacy (a nie Niemcy) są głównym winowajcą eksterminacji ludności żydowskiej na terenach okupowanych przez III Rzeszę. Zresztą idąc tym tropem dojdziemy do wniosku, że w Auschwitz Polacy mordowali sami siebie.

Walka o prawdę

Temu należy się przeciwstawiać, dlatego publikacje takich książek jak Paszkwil Wyborczej napisanej przez p. Leszka Żebrowskiego to nasz narodowy obowiązek. Dla Polaków jest jasne, że kiedy Gazeta Wyborcza manipuluje faktami, publikując teksty, z których aż wylewa się „zwierzęcy” antypolonizm – to wiadomo, że jest to „zwyczajna” rasistowska i propagandowa gierka środowisk żydowskich (przynajmniej tej części, która nienawidzi gojów). Przez lata (licząc od 1989 roku) zdążyliśmy się do tego przyzwyczaić, wszak każdy z nas zna kilku „intelektualistów”, którzy czytają gazetę Michnika i „myślą, że myślą”.

Niestety dla opinii publicznej poza Polską, która niewiele wie o naszym kraju takie informacje to prosty przekaz: Polacy to antysemici. Z tym stereotypem (wytworzonym głównie przez Żydów z komunistycznym rodowodem) należy walczyć.

Wspaniale robi to p. Leszek Żebrowski powołując się na źródła przytoczone w antypolskich publikacjach Gazety Wyborczej. Polski historyk przedstawia bowiem całość dokumentów, z których wynika, że zarówno Adam Michnik jak i Michał Cichy pisząc o Powstaniu Warszawskim dokonali gigantycznej manipulacji faktami (przykrywając fakt żydowskiej kolaboracji z komunistami), której celem nie była prawda (jak zapewniają propagandyści z Wyborczej), ale właśnie szkalowanie Polaków (czyli żydowski rasizm w najbardziej krystalicznej postaci).

Wystarczy przytoczyć list p Stanisława Aronsona (Żyda, żołnierza AK) skierowany do redaktora naczelnego Gazety Wyborczej by zrozumieć, że skala kłamstwa i manipulacji ze strony środowiska „Gazety” jest niewyobrażalna. To jad, który sączy się już wiele długich lat i zatruwa umysły milionów Polaków.

Tel Aviv 11 lutego 1994 r.

Pan Adam Michnik, redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”

Szanowny Panie Redaktorze

Z przykrością i oburzeniem zapoznałem się z treścią artykułu Michała Cichego „Polacy – Żydzi: Czarne karty powstania”. W artykule sugeruje się jednoznacznie, że Armia Krajowa była organizacją, której jednym z celów było mordowanie Żydów. 

Jako Żyd, były członek AK, w latach 1942–1944 członek Kedywu–Kolegium A, oddziału dyspozycyjnego Komendy Głównej Okręgu Warszawskiego, czuję się w obowiązku ostro zareagować na te zarzuty. Jestem to winien moim kolegom: poległym w Powstaniu Warszawskim 1944, zmarłym po wojnie i tym, którzy żyją.

Nie jestem historykiem, ale też nie trzeba nim być, żeby znać relację R. Bornsteina („Zeszyty Historyczne” nr 80, Paryż 1987). Nic nie wspomina on o mordowaniu Żydów przez AK-owców. Jak stwierdza w liście do mnie Pani j. Olszewska z londyńskiego Studium Polski Podziemnej (pisze w liście do mnie 10 kwietnia 1989 r.), że znajdujący się tam rękopis relacji Bornsteina także nie zawiera takiej informacji. Zawiera ją natomiast dzieło M. Gilberta „The Holocaust” Glasgow 1986, który cytuje ją za S. Krakowskim („The War of Doomed. Jewish Armed Resistance in Poland, 1942-1944”, Nowy Jork 1989).

Bornstein nie żyje i nie może sprawy wyjaśnić. Nie wiemy, kto i kiedy „uzupełnił” jego relację cytowaną przez Krakowskiego. W jakim celu – tego możemy się domyślać.

Jak wiadomo, w 1955 powstał w Jerozolimie Instytut Pamięci Narodowej Yad Vashem i wkrótce przystąpił do zbierania relacji o losach Żydów podczas wojny. Niektórzy z zajmujących się tym młodych historyków byli to komuniści, wyszkoleni w stalinowskiej Polsce. Mieli oni wpojoną nienawiść do AK i uwielbienie  do AL i innych formacji komunistycznych. Stąd też wysoce prawdopodobne jest redakcyjne „modelowanie” uzyskiwanych relacji, często więc nie można mieć do nich pełnego zaufania.

Rzekoma relacja Bornsteina o zamordowaniu 30 (15?) Żydów przy ul. Twardej nasuwa jeszcze pytanie. Skąd np. w domu tym znalazło się naraz tylu Żydów? Ze zrozumiałych względów ukrywający się Żydzi nie dążyli do tworzenia większych skupisk. Jeżeli zbrodnia rzeczywiście miała miejsce to kto i na jakiej podstawie może udowodnić, że wszyscy lub część zamordowanych byli Żydami? Na jakiej podstawie sądzi się, że mordercami byli AK-owcy, skoro ich umundurowanie nie różniło się w szczególny sposób od umundurowania AL i innych formacji pro komunistycznych, mundury i hełmy niemieckie i najczęściej biało–czerwone opaski? Nie zapominajmy, że przywódcy tych formacji byli absolwentami najlepszej na świecie akademii morderstwa, kłamstwa i prowokacji – systemu stalinowskiego, który zgładził 40 milionów ludzi, w tym niemało Żydów.

I jeszcze jedno pytanie. Dlaczego przez ponad 40 lat trwania PRL nie zajęła się tą sprawą prokuratura, dlaczego nie szukano winnych tej zbrodni, aby ich osądzić i ukarać? Wszak dokonać jej miała AK – „zapluty karzeł reakcji”. Czy nie było tak, że PRL bała się, by nie wyszła na jaw prawda, że zbrodni dokonywały oddziały zbliżone do niej ideologicznie? Dzisiaj świadków już nie ma i dziennikarz może snuć dowolne spekulacje. 

Zapytuję niniejszym p. Cichego, dlaczego przypisuje AK winę za mordowanie Żydów, skoro nie wiadomo, czy zbiorowe morderstwo zostało popełnione na nich, jaka formacja go dokonała i czy rzeczywiście miało ono miejsce.

Do wspomnianego wyżej prof. Gilberta napisałem w 1990 r. po przeczytaniu jego książki, stwierdzając, że jako uczestnik Powstania nigdy nie słyszałem o takim mordzie. Umówił się on ze mną na spotkanie, które następnie w niezrozumiały dla mnie sposób anulował, jakby mówił: „Proszę mi nie zawracać głowy faktami”.

Chcę jeszcze dodać, że w AK służyłem i w Powstaniu walczyłem przy pełnej świadomości mego otoczenia, że jestem Żydem. Moimi kolegami były też inne osoby pochodzenia żydowskiego: dr A. Gluziński i por. S. Likiernik. Czy moglibyśmy być członkami elitarnej formacji AK, gdyby obowiązywała tam zasada dyskryminacji Żydów?

Proszę o wydrukowanie tego listu. Wymaga tego uczciwość. 

Stanisław Aronson (ppor. AK „Rysiek”)

Więcej przykładów oraz szersze omówienie manipulacji jakich dopuściła się Gazeta Wyborcza w kontekście Powstania Warszawskiego znajdą Państwo w książce p. Leszka Żebrowskiego „Paszkwil Wyborczej” wydaną przez Wydawnictwo Capital (Facebook), którą należy traktować jako lekturę obowiązkową.

Polecamy także spotkanie z autorem:

Czekamy na Twoją opinię

Podobne artykuły

Dodaj komentarz