Jeziora dla samorządów

Mazurskim i warmińskim akwenom wodnym grozi bezrybie! Na stan mazurskich jezior negatywnie wpływają ciepłe lata, przez które wody zakwitły, a ich poziom spada. Ogromnym problemem są też kormorany, które trzebią duże ilości ryb i kłusownicy. Głównym problemem tego stanu rzeczy jest fakt, iż nie jest ujednolicone, kto powinien zajmować się naszymi akwenami wodnymi.

Czekając na bezrybie…

Są jeziora prywatne, są jeziora, którymi zarządzają gospodarstwa rybackie, a są także jeziora, które we władaniu ma Polski Związek Wędkarski. Na przykład: Jezioro Ełckie ma jeszcze kilkunastoletni okres dzierżawy przez PZW, ale ustawą można to zmienić!

Koło wędkarskie Polskiego Związku Wędkarskiego nr 16 w Ełku liczy 400 członków, a kolejnych tysiąc niezrzeszonych osób łowi na wodach gospodarstw rybackich w okolicach Ełku. Proszę sobie wyobrazić zatem, jaka jest liczba wędkarzy-amatorów oraz wędkarzy zrzeszonych w związku w całym naszym regionie z dużymi ośrodkami jeziornymi takimi jak Olsztyn, Mrągowo, Giżycko czy Węgorzewo. Średnio, co 50-ty mieszkaniec Warmii i Mazur łowi rekreacyjnie ryby, wykupuje pozwolenia, aktywnie uczestniczy w życiu związków i stowarzyszeń rybackich, dba o nasze jeziora i inne zbiorniki wodne.

Przy modernizacji zapór tam wodnych nie przestrzega się zapisu o budowaniu przepławek umożliwiających migrację ryb na tarło w górę rzek. Taka sytuacja ma miejsce np. na rzece Lega, gdzie są trzy tamy bez przepławek czy nawet rzeka Ełk.

Dlaczego ryby są tak ważne dla naszego regionu?

Przede wszystkim chodzi o przepiękny i niespotykany w skali naszego kraju ekosystem, dzięki któremu Warmia i Mazury to wyjątkowy region. To sprawia, że w naszym kierunku ciągną dziesiątki tysięcy turystów.

Rybne jeziora to raj dla turystów, którzy napędzają warmińską i mazurską gospodarkę poprzez korzystanie z hoteli i ośrodków agroturystycznych, zostawiają pieniądze w naszych sklepach z pamiątkami, restauracjach i obiektach kulturalnych. Niestety ten trend się odwraca. Mazurskie jeziora są coraz mniej zarybione, przez co wielu zapalonych wędkarzy woli wyjechać na łowy w górskie rejony Polski czy nawet do Szwecji, gdzie wskaźnik zarybienia jest bardzo wysoki. W samorządach toczy się dyskusja o włączeniu jezior w granice miast, które są położone na styku z tymi akwenami wodnymi. Ustawa musi być przychylna w tym temacie miastom Warmii i Mazur, które są największym zagłębiem turystycznym Polski!

Przejęcie przez miasta jezior pozwoli na racjonalną gospodarkę rybacką:
– odłowy co 4 lata,
– miejscowe koła wędkarskie nadzorowałyby wody,
– rozbudowa infrastruktury wędkarskiej nad brzegami jezior,
– swobodny dostęp do kart wędkarskich za symboliczną opłatą.

Największe zewidencjonowane okazy ryb nie zostały złowione na Warmii i Mazurach, lecz na południu Polski. Trzeba ratować mazurskie jeziora przed bezrybiem! Jako poseł będę forsował tę ustawę i zadbam o wyjątkowe i unikalne w skali kraju dobro Warmii i Mazur jakimi są jeziora i rzeki!

Autor: Mariusz Filipowicz

Czekamy na Twoją opinię

Podobne artykuły

Dodaj komentarz