Kary za kłamstwo oświęcimskie wydaniu żydowsko-niemieckim

Polski rząd proponuje zmiany w prawie, by bronić dobrego imienia Polski za granicą. Zapowiada kary za używanie w zagranicznej (oraz krajowej) prasie sformułowania: „polskie obozy śmierci”. Jak wiadomo, akcja propagandowa wymierzona w Polskę to nic innego jak skoordynowana polityka historyczna Niemiec (mająca zdjąć odpowiedzialność Niemiec za Holocaust) i państwa położonego w Palestynie (którego polityka historyczna zasadza się na znalezieniu winowajcy zastępczego w miarę zdejmowania odpowiedzialności z Niemców za II Wojnę Światową). Wszystko to służy dalszemu eksploatowaniu materialnemu Holocaustu. Niemcy kreują się teraz jako pierwsza ofiara złych nazistów (których pochodzenia narodowościowego nikt przecież nie zna).

Głośna sprawa związana z odszkodowaniami dla Żydów jest tu doskonałym przykładem czemu służy oczernianie Polski na arenie międzynarodowej (nie chodzi o wypłatę odszkodowań dla prawowitych właścicieli, ale o wypłatę pieniędzy na zasadzie: ci, których zamordowali Niemcy byli Żydami, my też nimi jesteśmy więc Polska musi zapłacić odszkodowanie). Pytanie tylko dlaczego Polska ma płacić za coś co zrobili Niemcy? Odszkodowania dla krewnych za utratę nieruchomości owszem, ale nie dla szantażystów którzy z pomordowanymi Żydami nie mieli nic wspólnego. Równie dobrze moglibyśmy utworzyć Związek Polaków poszkodowanych przez USA i domagać się wypłaty odszkodowań za utracone w USA mienie Polaków zmarłych bezdzietnie. Przecież nam się należy to co przejął Rząd USA, tamci byli Polakami – tak jak my… Tyle, że my – inaczej niż Żydzi – nie jesteśmy szantażystami, nie prowadzimy kłamliwej polityki historycznej, nie

By bronić się przed takim stanem rzeczy polski rząd zapowiada kary dla oszczerców próbujących zwalić winę na Polaków. Przypuszczamy, że środowisko skupione wokół Gazety Wyborczej nie będzie zadowolone z takiego obrotu sprawy, podobnie jak prasa niemiecka i żydowskie gazety rozsiane po całym świecie. Nadchodzą trudne czasy dla „światowej sławy” „historyków” takich jak Jan Tomasz Gross i jemu podobni.

Prof. dr hab. Janusz Wrona z Zakładu Historii Społecznej XX Wieku Instytutu Historii UMCS komentuje pomysł rządu w następujący sposób:

Niestety, w sensie świadomości historycznej Europejczyków mamy masę ignorantów. Dlatego jak ktoś mówi „polskie obozy koncentracyjne” to pojawia się skojarzenie, że one rzeczywiście były tworzone przez Polaków. Do świadomości społecznej nie przebija się informacja, że były to obozy na ziemiach polskich, ale budowane i prowadzone przez Niemców. W tym sensie jestem za tym, żeby twardo przypominać, że zbrodnie były dokonywane w okresie okupacji niemieckiej i w niemieckich obozach koncentracyjnych. Teraz panuje tendencja, by uciekać od słowa Niemcy. Ja sam zżymam się, jak słyszę określenie „nazistowskie obozy” albo „hitlerowcy” od swoich studentów. Oczywiście to byli naziści i hitlerowcy, ale przede wszystkim, w sensie prawa międzynarodowego, to była III Rzesza, czyli Niemcy. Trzeba mówić wyraźnie o niemieckiej odpowiedzialności za tworzenie obozów, Holocaust, ludobójstwo i całe zło, które przyniosła II wojna światowa. Natomiast podstawą wszystkich działań jest skuteczność. (źródło)

Pamiętajmy jednak, że V kolumna w kraju już działa i pomysł wyśmiewa jak na przykład p. ar Adam Puławski z lubelskiego oddziału Biura Edukacji Publicznej IPN, autor książki pt. „W obliczu Zagłady”:

Mam znajomego za granicą, który ma kolegów Żydów, i on jest przerażony. Obawia się, że będzie karane nie samo sformułowanie „polskie obozy śmierci”, ale też wspominanie o udziale Polaków w zagładzie Żydów. Nie znamy skali, ale wiemy, że zbrodni Polaków na Żydach było dużo, liczby prawdopodobnie idą w tysiące. Penalizacja piśmiennictwa historycznego, czy to popularnonaukowego, jest działaniem w złym kierunku. Samo sformułowanie „polskie obozy śmierci” w wielu językach nawiązuje do położenia geograficznego i należy je rozpatrywać w kontekście całej publikacji lub wypowiedzi. Jeśli ktoś pisze, że to Polacy zakładali obozy, byli członkami załóg i komendantami, to od razu widać, że przypisuje nam sprawstwo. Zapewniam, że w 99,9 proc. przypadków nikt nam tego nie zarzuca. Oczywiście lepiej pisać „obóz zagłady na okupowanych ziemiach polskich”, ale znane są decyzje sądów i prokuratorów, którzy umorzyli sprawę, stwierdzając, że stwierdzenie „polskie obozy” oznacza położenie geograficzne. Jesteśmy trochę nadgorliwi. 

Czekamy na Twoją opinię

Podobne artykuły

Dodaj komentarz