KOD-OWCY DOSTALI PSTRYCZKA W NOS

23.01 w Olsztynie zwolennicy Mateusza Kijowskiego ( KOD) i Ryszarda Petru ( .NOWOCZESNA) zorganizowali demonstrację OBRONY DEMOKRACJI. W samo południe na olsztyńskiej starówce pojawiło się około 400 demonstrantów KODu – jednak zostali zagłuszeni przez mniej liczną – bo około stu osobową grupę ze środowisk narodowo -patriotycznych.

W organizowaniu manifestacji i marszy większe doświadczenie mają narodowcy – co dało się odczuć. Mimo znacznej miejszości byli bardziej widoczni niż tłum obrońców demokracji.

– Gdzie byliście, kiedy poprzedni rząd łamał jedne prawa za drugimi? Dlaczego wtedy nie wychodziliście demonstrować swojego niezadowolenia?! kontrmanifestanci pytali KOD-owców. Pytania pozostawały bez odpowiedzi, albo padały odpowiedzi w rodzaju „co wy tam wiecie o życiu„.

„KTO WAM PŁACI?!?!” 

W zorganizowaniu tak dużego zgromadzenia z profesjonalnymi flagami, sprzętem nagłaśniającym i telebimem potrzebna jest kasa? Skąd świeżo powołany komitet ma na manifestacje ogólnokrajowe TYLE kasy? Kto ich finansuje ?

Pierwszy zgrzyt pojawił się już na początku, podczas śpiewania hymnu państwowego. Koordynator KOD żenująco mylił słowa, o melodii nie wspominając. Cóż, nie każdemu dany jest dar słuchu, ale słów można by się było nauczyć przed tak ważnym wystąpieniem… I to słów nie tylko jednej zwrotki, bo nasz hymn ma tych zwrotek więcej. Za to nieformalny hymn UE, czyli „Oda do radości” został odśpiewany w całości. A raczej – miał zostać odśpiewany, bo w tym czasie przeciwnicy KOD-u zaśpiewali „Mazurka Dąbrowskiego”. Odśpiewano też „Rotę” – również najwidoczniej średnio znaną KOD-owcom.

– U mnie w szkole, kiedy śpiewając hymn padało „póki my żyjemy”, nauczyciel mówił: „póki co dostajesz pałę”. Od tej pory wiem, że słowa brzmią „kiedy my żyjemy” – komentował jeden z antydemonstrantów.

Policja spisała kilku narodowców za deptanie flagi KOD i UE, jednak „stróże prawa” woleli trzymać się z boku.

Na zakończenie narodowcy pozbierali z ziemi rozrzucone wcześniej ulotki z twarzami m. in. Angeli Merkel, Stalina, Lenina, Jaruzelskiego, Dzierżyńskiego czy Michnika itp. mówiąc, że „czas pozbierać ich (KOD-owców, przyp. red.) autorytety.

Nas zaś najbardziej zdziwiła swoista „schizofrenia” KOD-owców. Krzyczeli, że zabierają im wolność słowa i łamią demokrację, a jednocześnie obrażali demokratycznie wybrany rząd i prezydenta, ochraniani przez państwową policję. No więc gdzie to łamanie wolności słowa i demokracji? Chyba ktoś się trochę pogubił…

Osoby, które ośmieliły skandować hasła niewygodne szKODnikom są teraz straszone kodeksem wykroczeń i przesłuchiwane „na ewentualność postawienia zarzutów”.

Jak np. pan Marek, który za zgodą policji nagrał przesłuchanie.

UWAGA materiał zawiera słowa wulgarne i jest przeznaczony dla widzów dorosłych.

Czekamy na Twoją opinię

Podobne artykuły

Dodaj komentarz