Paulina Młynarska straszy cenzurą

Córka znanego tekściarza i kabareciarza p. Wojciecha Młynarskiego od dłuższego czasu angażuje się w politykę. Ostatnio zrobiło się o niej głośno ponieważ poparła anty–polską akcję o nazwie: Komitet Obrony Demokracji – walczącą o odebranie władzy demokratycznie wybranej większości sejmowej. W ramach swojej działalności pani Paulina publikuje swoje „przemyślenia” w niemieckim portalu Onet.pl (przeznaczonym dla polskojęzycznych internautów). W swoim najnowszym tekście wyraziła obawę oto, że rządząca obecnie partia, czyli Prawo i Sprawiedliwość wprowadzi cenzurę.

Wprowadzenie cenzury jest już tylko kwestią czasu. I wiecie co? Bardzo dobrze. (źródło: Onet.pl)

Sami Państwo przyznają, że to dość pokrętna logika. Straszyć cenzurą i się z niej cieszyć… Typowy objaw feministycznej pauperyzacji, więc nie będziemy się czepiać. Niepokoi nas natomiast inna sprawa. Paulina Młynarska kompletnie zapomina o tym, że cenzura wcale nie skończyła się wraz ze zmianą szyldu państwa z PRL na III RP. Ona ciągle jest. Tyle, że nie jest już instytucjonalna. Zniknął urząd cenzury, ale w jego miejsce pojawiło się coś znacznie gorszego: autocenzura podyktowana „polityczną poprawnością”. Proszę sobie wyobrazić teksty o żydach, murzynach, nielegalnych imigrantach, zbrodniczym islamie, roznoszących Aids gejach w portalach głównego ścieku medialnego. Coś takiego nie istnieje!

Dlaczego?

Bo dziennikarze cenzurują sami siebie. Polityczna poprawność nie pozwala im pisać ani o zbrodniach dokonywanych przez Ukraińców na Wołyniu, o potrzebie dokładnego zbadania wydarzeń w Jedwabnem, o lobby żydowskim wymuszającym na Polsce odszkodowania za zbrodnie dokonane przez Niemców podczas II Wojny Światowej. Oto prawdziwa cenzura droga pani Paulino!

Czekamy na Twoją opinię

Podobne artykuły

Dodaj komentarz