Poseł PiS: „Podnieśmy podatek dochodowy do 40 %”

Prawo i Sprawiedliwość zwodzi wyborców przedstawiając się jako partia prawicowa, przynajmniej w sferze ekonomicznej. Dla jasności: podstawową różnicą między lewicą a prawicą jest podejście Państwa do pieniędzy podatników. Lewica chce jak najwięcej odbierać (by te pieniądze w większości zostały zmarnowane przez budżet), a prawica walczy o pozostawienie tych pieniędzy w portfelach obywateli. Tymczasem poseł Prawa i Sprawiedliwości p. Jerzy Żyżyński (jeden z gospodarczych ekspertów tej partii) stwierdził, że należałoby wrócić do trzeciej, 40-procentowej stawki podatkowej dla najbogatszych.

p. Żyżyński w rozmowie z Polską Agencją Prasową stwierdził:

Jestem zwolennikiem lekkiego podwyższenia podatków dla najbogatszych, które są niskie, choć jednocześnie za obniżeniem opodatkowania biednych i klasy średniej. Uważam jednak, że to, iż najwyższy próg podatkowy wynosi 32 procent, jest po prostu niesprawiedliwe. Trzeba wrócić do tego, co było przed reformą Zyty Gilowskiej – trzeciej stawki, w wysokości 40 proc”. „To byłoby i tak nisko.

Czytelnicy portalu Bliżej Prawdy na pewno zdają sobie sprawę, że najbogatszych stać na „kreatywnych księgowych” i podnoszenie podatków kończy się zawsze zmniejszeniem wpływu gotówki do budżetu. Wtedy Rząd sięga po pieniądze najbiedniejszych.

Czekamy na Twoją opinię

Podobne artykuły

4 wypowiedzi czytelników: “Poseł PiS: „Podnieśmy podatek dochodowy do 40 %”

  1. Wiara „szarych” obywateli w to że jak rząd zabierze bogatym to ta nadwyżka trafi automatycznie do portfeli biednych jest zwykłą naiwnością. Gdyby tak było, to już dawno nie mielibyśmy biedy (oficjalnie to się nazywa ubóstwo) w tym kraju na takim poziomie jak to wygląda obecnie.
    Tymczasem jest dokładnie na odwrót! Obszary biedy się poszerzają a inny efekt tego typu „dobrodziejstwa” jaki proponuje PIS jest ucieczka rodzimych firm za granicę. Czyli traci i państwo i obywatele. Bo przeciętny obywatel nie dostanie z tego ani złotówki. Te pieniądze jak zwykle zostaną przeżarte przez tzw. administrację publiczną w ten sposób że albo zostaną zmarnowane na nikomu niepotrzebne „projekty”, albo pójdą na tworzenie kolejnych stanowisk centralnych i stolców w terenie (nowe ministerstwa już powstają, a i coś bąkają PISowcy o nowych województwach).
    Efekt będzie taki że „bogaty” będzie miał mniej i nie wyda tego na realną gospodarkę. Nie kupi towarów ani usług, ergo nie da zarobić innemu przedsiębiorcy, i nie stworzy przez to warunków do powstawania miejsc pracy, albo wprost taki pracodawca zwolni pracownika w swoim zakładzie żeby wyjść „na zero” (jak przed opodatkowaniem).

  2. Ludzie nie rozumieją, że podniesienie podatku oznacza stratę dla gospodarki a nie zysk. Odpowiednie środki propagandy i efekt w postaci ogłupienia gotowy. Mówi się np. Damy wam po 500 zł i ludzie głosują. Nie mają pojęcia, że 500 „dotacji oznacza stratę 700 zł dla obywatela. Państwo jest cwane, tu podniesie opłatę o 2 zł, tam o 2 zł i uzbiera – natomiast podatnik nie zauważy.

  3. Normalny bolszewik w dodatku pobożny,a przykazanie mówi
    Nie pożądaj żony bliźniego swego ani żadnej rzeczy,która jego jest.

Dodaj komentarz