Reforma mediów publicznych

Kolejnym krokiem w marszu PiSu przez instytucje (po sprawie związanej z Trybunałem Konstytucyjnym) jest kwestia ustawy medialnej i reformy mediów publicznych. Wiceminister kultury p. Krzysztof Czabański oznajmił, że: reforma została rozłożona na dwa etapy. W pierwszym kroku zmieniamy zasady wyboru władz TVP i Polskiego Radia. W drugim etapie przyjęta zostanie ustawa o Mediach Narodowych. Co to oznacza w praktyce? Jeśli nowa ustawa wejdzie w życie to wygasną wszystkie dotychczasowe mandaty członków zarządów i rad nadzorczych spółek medialnych  i zmieni się tryb powoływania nowych prezesów i członków rad nadzorczych poprzez marginalizację znaczenia Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Zarząd spółki – według projektu – ma działać w dotychczasowym składzie do czasu powołania nowych władz na podstawie zmienionych przepisów. Nie będzie mógł jednak – bez zgody ministra skarbu państwa – „dokonywać czynności przekraczających zakres zwykłego zarządu ani czynności z zakresu prawa pracy, z których wynikałyby dla spółki nowe zobowiązania”.

Projekt zakłada, że dotychczasowemu członkowi zarządu przysługuje odprawa pieniężna, która wynosi trzykrotność jego wynagrodzenia za październik 2015 roku, co w kontekście nowego podatku dla prezesów nie wygląda już tak różowo (z perspektywy zwalnianego oczywiście). Według propozycji, członków zarządów i rad nadzorczych będzie powoływał minister skarbu państwa.

Jak podaje portal Interia.pl:

Projekt koncentruje się na zmianie sposobu kreowania rad nadzorczych i zarządów istniejących spółek publicznej radiofonii i telewizji oraz ograniczeniu liczebności rad nadzorczych do 3 osób. „Wiąże się to z wyeliminowaniem udziału Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, jako organu regulacji rynku mediów elektronicznych, w kreowaniu składów zarządów i rad nadzorczych działających na tym rynku spółek Skarbu Państwa.

Portal Wirtualnemedia.pl przypomina: wedle dotychczasowych przepisów KRRiT decyduje m.in. o składzie organów spółek Skarbu Państwa oraz o treści statutów tych spółek. Dlatego zmiany proponowane przez PiS to próba „odzyskania” mediów publicznych z rąk poprzedniego obozu władzy oraz obsadzenie stanowisk „swoimi ludźmi”.

Czekamy na Twoją opinię

Podobne artykuły

2 wypowiedzi czytelników: “Reforma mediów publicznych

  1. ograniczenie możliwości powstawania konkurencji dla monopolu na „prawdę”, znajdującego się w rękach państwa i koncesjonowanych przez to państwo stacji komercyjnych (sami sobie koncesji nie przyznali), i pozostawienie w rękach tegoż aparatu całkowitej decyzyjności w sprawie nadawania koncesji, przyznawania grantów, i innego rodzaju zasilaniu finansowym jak wykup reklam czy prenumeraty, czyli de facto wynikającej z tego zależności finansowej, doprowadziło prostą drogą do niejasnych i patologicznych powiązań biznesowo-medialno-politycznych, oraz do pokusy używania przez władzę III RP propagandy medialnej dla swoich celów (z porównywalną do komunistycznej skalą), i zogniskowania jej w swoistym oligopolu/kartelu – TVP/TVN/Polsat/władza.

    „…Weźmy na przykład niezależne media głównego nurtu. Zatrudnieni tam funkcjonariusze są o stan demokracji w naszym nieszczęśliwym kraju najboleśniej zatroskani i na każdym kroku dają temu wyraz. Czy jednak nie chodzi im przypadkiem o zmniejszenie wpływów finansowych, jeśli na przykład spółki Skarbu Państwa w nowej obsadzie personalnej przestaną futrować ich reklamami? Wprawdzie zmiany kadrowe w spółkach Skarbu Państwa rzeczywiście wiążą się z procedurami demokratycznymi, ale identyfikowanie finansowych korzyści z obroną demokracji wydaje się mimo wszystko naciągane…” (Stanisław Michalkiewicz – Cholewy wystają spod płaszcza)

    Postulowanie w związku z powyższym jeszcze bardziej hermetycznego mechanizmu na monopol przy jednoczesnym „dożynaniu” konkurencji, obciążone jest ryzykiem, że KAŻDA kolejna władza będzie używać tego mechanizmu bez skrupułów, i bez cienia choćby pozornej przyzwoitości będzie mogła legalnie urabiać pod siebie (manipulować) opinię publiczną, a jedynym dla niej ograniczeniem będzie własna fantazja. Wycięcie z rynku informacji konkurencji w postaci mediów prywatnych, jest więc mieczem obosiecznym zarówno wobec samej władzy (zwłaszcza jeśli za kilka lat się zmieni – a wraz z nią punkt widzenia otaczającej Polaków rzeczywistości :) tak jak to się dzieje obecnie), ale przede wszystkim wobec obywateli – którzy będą po prostu skazani na „jedynie słuszną” rację (i to pod przymusem bo innej opcji nie będzie) – póki co PISowską z całym dobrodziejstwem inwentarza, jak chociażby uprawianą przez tę partię ideologię narodowego socjalizmu i etatyzmu, z jego złodziejskimi tendencjami do ucisku fiskalnego, rozdętej biurokracji, i marnotrawstwa jakie towarzyszy modelowi państwa i prawa zbudowanego w oparciu o interwencjonizm gospodarczy i „sprawiedliwość społeczną”. W skrócie ludzie nie dowiedzą się nigdy że okradanie ich na rzecz budowania takiego modelu państwa to zakamuflowana komuna… a każdy kto będzie o tym informował zostanie przez „narodowe” media spacyfikowany, choćby mówił prawdę. Nie ma w tej ideologii niczego z prawicy…

  2. PS… nie nazywajmy tego reformą tylko przejęciem, i pora skończyć z nazywaniem tych mediów publicznymi bo są to media partyjne (nawet nie państwowe). Wyłączając rzecz jasna cały ten serialowy kicz którym karmią sfrustrowanych życiem Polaków, żeby nie wychodzili na ulicę :)

Dodaj komentarz