TO NIE POLITICAL FICTION

Kiedy to w AD 2013r. nie spodziewano się, aby Bronisław Komorowski mógł przegrać zbliżające się wybory, w „trosce o dobro narodu” trwały prace nad ustawą dotyczącą trybunału konstytucyjnego. Pracował nad nią nikt inny, jak sam Pan Rzepliński, czyli Prezes TK, „niezależnego politycznie” organu władzy sądowniczej, którego „niezawiśli, apolityczni” sędziowie orzekają w sprawach dotyczących badania zgodności z konstytucją aktów normatywnych i umów międzynarodowych oraz wykonywania innych zadań określonych w konstytucji.

Kiedy to w sposób niezaplanowany, mimo wsparcia takich „ekspertów” jak Ryszard Petru i „niezależnych mediów”, BK poniósł klęskę i przegrał wybory, w wielkim pośpiechu zmieniono ustawę o TK, w tym przede wszystkim zakres kompetencji co do spraw w jakich TK ma orzekać.

Jako, że „niezależne media” głównego nurtu mało o tym mówią, przypomnę, że obecnie:

„Trybunał na wniosek Marszałka Sejmu rozstrzyga w sprawie stwierdzenia przeszkody w sprawowaniu urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej, gdy Prezydent nie jest w stanie zawiadomić Marszałka Sejmu o niemożności sprawowania urzędu. W razie uznania przejściowej niemożności sprawowania urzędu przez Prezydenta Trybunał powierza Marszałkowi Sejmu tymczasowe wykonywanie obowiązków Prezydenta Rzeczypospolitej;”

Rozdział 10 ustawy określającej zakres kompetencji TK mówi teraz o niczym innym, jak orzekaniu w sprawie tzw. „marszałkowskiego zamachu stanu„, dlatego obsadzenie TK „właściwymi sędziami” stało się sprawą priorytetową.

Kiedy było niemal pewne, że PO przegra wybory – w pośpiechu wybrano 5 sędziów TK – co nie budziło kontrowersji i oburzenia „niezależnych mediów”, kiedy jednak już zaprzysiężony Prezydent RP z ramienia PiS nie podpisał tychże nominacji – „nad Polską demokracją zawisło zagrożenie”.

Szybko formuje się KOD, na czele którego stają „kujony i inni eksperci” III RP – tak często pokazywani w „niezależnych mediach” głównego nurtu.

Histeria którą widać w „politykach okrągłostołowych”, resortowych dzieciach i innych „wielkich” tego narodu, jest niesłychanie zabawna, szczególnie jak się obserwuje wszystko z większego dystansu. Kiedy obok siebie stoją Pani Nowacka, Pan Petru, czołowi politycy PO, PSL, SLD – wspierani przez Prezydenta Wałęsę, czy „jedynego właściwego” mecenasa, Pana Giertycha – a wszystko to (na szczęście dla narodu polskiego) relacjonują w sposób „obiektywny” i „jedyny właściwy”, dziennikarze tacy jak Tomasz Lis – to człowiek może spać spokojnie. Przewrót w Polsce jest bliski, a „wybawienie” już nadchodzi – „Nowocześni” już szykują się do przejęcia władzy, w imię „ratowania” zagrożonej demokracji.

I gdyby nie fakt, że nie jest to political fiction, a sprawa jest poważna, można by się z tego śmiać.

Otóż nikt inny, jak samo PiS ratyfikowało Traktat Lizboński, w którego treści występuje tzw. klauzula solidarności między członkami UE. Ta sama klauzula mówi o tym, że jeżeli demokracja w którymś z państw członkowskich jest zagrożona, inne mogą pomóc w jej odzyskaniu np. poprzez interwencję, a przecież taka interwencja (w tym zbrojna) jest możliwa na terenie RP dzięki „ustawie 1066”, którą przyjął nie kto inny jak Bronisław Komorowski – ustawie o bratniej pomocy – czyli legalizacji działań zbrojnych na terenie Polski.

Nie dziwią więc wcale donosy i „kapowanie” na PiS przez „obrońców demokracji” włodarzom innych państw UE, czy np. występy w niemieckiej TV „redaktora” Lisa.

Czekam z niecierpliwością, co też przyniosą kolejne dni.

Autor: Robert Anacki

Czekamy na Twoją opinię

Podobne artykuły

1 wypowiedź czytelnika: “TO NIE POLITICAL FICTION

  1. myślę sobie że obecna koalicja rządząca, a przynajmniej jej bardzo wąskie grono decyzyjne (łącznie z prezydentem) doskonale zdają sobie sprawę z tego w jakim zakresie przegłosowane wcześniej przez PO zmiany są bezprawne a w jakim nie są. Zdają też sobie doskonale sprawę z tego że nawet jeśli postawią na swoim i „zgodnie z prawem” będą mieli w składzie TK „swoich” 5 sędziów, to i tak niczego nie zmienia jeśli w pozostałej części skład sędziowski zechce zablokować którąś z ustaw PISu (arytmetyka 5ciu kontra reszta jest nieubłaganie niekorzystna dla PIS). W takim wypadku PISowi nie pozostało nic innego jak sparaliżować/zepsuć ten Trybunał „po całości”, czyniąc z niego ciało niekonstytucyjnie niekonstytucyjne, a więc pozbawione mocy prawnej tak blokowania jak ich przyklepywania (w zgodności z Konstytucją) czegokolwiek. Chytrzy stratedzy z PISu postanowili więc jak ten zazdrosny amant okaleczyć/zabić dziewczynę której posiąść w żaden sposób „PO dobroci” nie byli w stanie, albo jak kto woli postanowiono jednym bezprawnym ruchem wylać bękarta razem z kąpielą. Tym to sposobem im większy „gewałt”, czyt. im bardziej bezprawnie i zuchwale PIS „zamachuje” się na legalność TK tym (moim zdaniem) jest on coraz mniej uprawniony do decydowania o czymkolwiek, za to z pewnością w umysłach obywateli zaczyna kiełkować społeczne poparcie dla natychmiastowego usunięcia tej patologii – nie tylko na poziomie ustawy ale przede wszystkim konstytucji. Osobiście nie widzę innej przyczyny dla której PIS miałby ryzykować całą tę awanturę o 5 czy 3 sędziów którzy przecież nie są w stanie „przegłosować” zdania pozostałych. Dziwi mnie w związku z tym brak konsekwencji konstytucjonalistów, prawników i tzw. „ekspertów” w całej tej kampanii „orzekania” opinii publicznej za pośrednictwem mediów o prawnych i bezprawnych wyborach składu, skoro o legalności funkcjonowania tak POturbowanego Trybunału nie uświadczysz człowieku żadnej opinii. I bądź tu teraz mądrym czy taki trybunał ma w ogóle prawo orzekać o czymkolwiek czy też nie?

    Wracając zaś do tematu „niezależności” i upolitycznienia TK uważam tak samo jak Pan Michalkiewicz. Kto twierdzi że ten organ będzie kiedykolwiek niezależny (jeśli wybór jego „funkcjonariuszy” ZALEŻY od woli politycznej dwóch innych władz – niezależnie od tego kto akurat rządzi), ten sam sobie szkodzi, i nie ma o czym z kimś takim dyskutować. Rozsiewanie na ten temat kłamliwych informacji że TK będzie odpartyjniony tylko wtedy jeśli taka czy inna opcja będzie akurat u władzy jest typowym nielogicznym bełkotem dla… (nie dokończę :) kogo). I tu właśnie dochodzimy do istoty problemu trwania tego rodzaju przekonań i wiedzy w umysłach poszczególnych wyborców, którzy z uporem maniaka jeden przeciw drugiemu (w zależności od opcji politycznej) wyrywają sobie nawzajem prawo do „niezależności” czy „niezawisłości”, prezentując bardziej lub mniej zajadłą typową moralność Kalego. Tego rodzaju „wymiany poglądów” podporządkowane wyłącznie partyjnym interesom, nie zasługują na nic innego jak (w najlepszym wypadku) uśmiech politowania.

Dodaj komentarz